|
Menu
|
Dzień w "Aksonie"W "Aksonie" jestem od 5 marca 2007 roku. Jest mi tu bardzo dobrze. W żadnym ośrodku, w jakim byłam i o jakim słyszałam nie jest tak, jak w "Aksonie". Część hotelowa to kilka pokoi, łazienki, duża kuchnia i sala konferencyjna. Mój dzień zaczyna się o 7.00, wtedy się budzę. Po myciu o 8.00 rozpoczynam ćwiczenia. Trwają one do ok. 11.00 czasem dłużej. Potem mam zabiegi fizykoterapeutyczne do godziny 14.00. Potem obiad i koło 16.00 masaż nóg. Potem mam wolne. Ze względu na to, że jestem tu z mamą ( mamy swój własny pokój ), nie czuję się tu taka samotna. Mój tato miał ciężki zawał w lutym, który wykluczył go jako osobę do pomocy i rehabilitacji. Około godz. 18.00 zawsze z mamą ćwiczę. Jest już tak obeznana w ćwiczeniach, że dobrze wie jak ze mną ćwiczyć. Najczęściej trwa to do godz. 20.00 potem mycie i kolacja. I o 22.00 zasypiam. W zależności od dnia raz zasypiam szybciej raz nie mogę w ogóle spać. Co trzy godziny mam nastawiony budzik, żeby się przekręcić na inny bok - zapobieganie odleżynom. I tak mija mi życie. W weekendy czasami odwiedzają mnie znajomi a co 3 tygodnie jadę do domu. Trochę ciężko jest mnie wgramolić na 4 piętro, ale mamy sposób. Mój Zenuś bierze mnie na "barana", czyli inaczej na plecy i wnosi do domku. W domu też ćwiczę. Mam nad łóżkiem trzy rury, na których są podwieszki i różne podwieszki do podnoszenia, rotor elektryczny, pionizator do ćwiczeń, oraz wiele innych potrzebnych mi gadżetów. 2007-09-12 23:33:00 1 galeria do tego artykułu. Ćwiczenia |
Reklama
|
3 komentarze do tego artykułu.
dodany przez Anita Biezynska, 08-01-08
Agus trzymam mocno kciuki za Ciebie, mam nadzieje, ze ude Ci sie przezwyciezyc to! Zycze duzo szczescie, wytrwalosci i milosci w nowym roku, o by byl lepszy niz poprzedni! Pozdrawiam, buzki
dodany przez Aga Szady-Wojciechowska, 08-01-28
Aguś, z całego serca życzę Ci powodzenia i wierzę, że jeszcze będziesz mogła odstawić ten wózek. Trzymam kciuki. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!!!
dodany przez Marek B. Swidnica, 08-02-14
Cześć Aga! Bardzo wzruszyła mnie twoja historia, nie zdawałem sobie sprawy,że ktoś może tak cierpieć. Moje bóle to są łaskotki w porownaniu z twoimi.Trzymaj się! :)